Blog

Miejsce, gdzie więcej słów niż obrazów. Teksty o naszej pracy, doświadczeniach, sukcesach i porażkach. Teksty o nas samych.

Od zera do event managera na przykładzie inżyniera

Kim jest event manager? Stanowisko takie w Polsce istniało już od bardzo dawna, ale dokładnie ta nazwa pojawiła  się tak naprawdę w ostatnich latach. Do tej pory jednak nie jest zbyt rozpoznawalne i często, kiedy z kimś rozmawiam na tematy zawodowe to spotykam się z pytaniami: kim jest event manager? Co dokładnie robisz? Ale co to znaczy? No więc właśnie, kim naprawdę jest ten tytułowy Event Manager?

Można to przetłumaczyć na język polski jako organizator imprez/wydarzeń. Więc czym on się zajmuje? Bardzo wieloma złożonymi aspektami związanymi z realizacją eventu, począwszy od pozyskania klienta, przygotowania oferty wraz z kosztorysem, kontaktem z podwykonawcami, poprzez montaż, realizację, demontaż, aż po końcowe rozliczenia z firmami współpracującymi i klientem. Można powiedzieć, że jest to taki człowiek renesansu w branży eventowej. Co ciekawe, zawód Event Managera od lat utrzymuje się w top 5 najbardziej stresogennych zawodów na świecie, zaraz obok żołnierza, pilota samolotu, czy strażaka. Mimo tego nie da się go nie kochać, każdy dzień przynosi bowiem nowe wyzwania i jest inny od poprzedniego. Jeżeli nie lubicie monotonii to coś dla Was, tylko uważajcie, bo strasznie wciąga i uzależnia!

Do tej pory w Polsce nie było specjalnych szkół czy studiów, które mogą przygotować do tej pracy. Pojawiają się powoli różnego rodzaju kursy czy szkolenia kształcące w tym kierunku, jednak jest to tylko czysta teoria, która w zderzeniu z rzeczywistością niewiele pomaga. Część tej wiedzy z pewnością przyda się w pracy i jest konieczna, ale wszystko zostanie bardzo mocno zweryfikowane przy pierwszych kontaktach z klientami i podwykonawcami.

Kariera zawodowa potrafi nas często popchnąć w najmniej spodziewanym kierunku i tylko od nas samych zależy jak sobie z tym poradzimy, jak się z tym będziemy czuć i czy będziemy zadowoleni i spełnieni zawodowo. Doskonałym przykładem jest moja historia. Na Dolny Śląsk przyjechałem kilka lat temu na studia. Wrocław to piękne miasto, dobre uczelnie, ciekawi ludzi. Znalazłem tu wszystko to, co potrzebne jest młodemu, spragnionemu świata przyszłemu żakowi. Studia ukończyłem na Politechnice Wrocławskiej, na Wydziale Mechanicznym z tytułem inżyniera. Zawsze gdy ktoś zapyta mnie gdzie pracuję i porówna to z moimi studiami, jest mocno zdziwiony. Przyznaję, że to dość osobliwe połączenie, ale zawsze powtarzam, że jestem bardzo zadowolony z tego co robię, bo mogę żyć w myśl zasady „rób co lubisz, a nigdy nie będziesz w pracy”.

Jak to wszystko się zaczęło? Studia na Politechnice to nie „bułka z masłem”. Jednak było to dla mnie za mało, więc zaangażowałem się w działalność dodatkową w Samorządzie Studenckim. Były to jak się później okazało moje pierwsze kroczki w branży eventowej. Zajmowałem się organizacją imprez wydziałowych, konferencji, wyjazdów, bali, a nawet Juwenaliów organizowanych dla kilkanastu tysięcy osób. Później pojawiły się wyjazdy i konferencje międzynarodowe czy prowadzenie i organizacja szkoleń w kraju i za granicą. Dodatkowo uczestniczyłem w wielkich wydarzeniach we Wrocławiu jako wolontariusz lub pomoc techniczna. Z czasem okazało się, że to co robię pokochałem mocniej niż sam kierunek studiów i stwierdziłem, że spróbuję z tym związać swoją przyszłość. Udało się!

Pod koniec studiów z niewielkim, ale zawsze doświadczeniem, zacząłem rozsyłać CV do różnych lokalnych agencji eventowych, aż w końcu udało mi się załapać na rozmowę rekrutacyjną, która zakończyła się stażem. Na początku nie było łatwo. Okazało się bowiem, że wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej w bezpośrednim kontakcie z klientem. Traktowałem to jednak raczej jako kolejne wyzwanie, dzięki któremu mogłem się rozwijać. Opłacało się. Po stażu otrzymałem propozycję pracy i tak zaczęła się moja zawodowa kariera.

Jak już wcześniej wspominałem jest to zawód, którego nie można się nauczyć. Trzeba przede wszystkim praktykować. Organizować jak najwięcej wydarzeń, spotykać ludzi i z nimi rozmawiać. Do tego potrzebny jest czas, chęci i możliwości. Bez żadnego doświadczenia przebić się do branży eventowej jest bardzo ciężko. Dlatego ważne jest, aby wykorzystywać wszystkie możliwości, które macie – zwłaszcza podczas studiów. Tam macie czas na to, żeby się uczyć i tam możecie popełniać błędy z których nie zostaną wyciągnięte konsekwencje. Później już nie będzie na to czasu. Bierzcie udział aktywnie w dużych wydarzeniach, nie tylko jako uczestnicy, ale również jako wolontariusze. Tylko wtedy zobaczycie jak wygląda organizacja imprezy „od kuchni”. Na pewno zaowocuje to na przyszłość. Rozwijajcie swoje umiejętności „miękkie”, bo to przyda się w każdym zawodzie, Event Managera zwłaszcza. Na koniec chciałbym Wam życzyć dużo samozaparcia, ambicji w dążeniu do celu i mam nadzieję do zobaczenia!  

Event Manager
inż. Krystian Cieślak